piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 17

Moje serce pominęło uderzenie.
- Co?!
Harry uśmiechnął się jak rekin.
- To co słyszałaś. - Powiedział spokojnie.
Chwila, stop. To się naprawdę dzieje?
- To żart?
- A wyglądam jakbym żartował? - Wymruczał.
Ja pierdziele.
Moje serce biło tak szybko aż nie nadążałam za oddychaniem.
Spokojnie Veronico. Dasz rade. Grzecznie mu odmów i jedź do domu tym pięknym czerwonym cudeńkiem-Powiedziała moja podświadomość.
Super. Gadam do siebie.
Zachichotałam nerwowo odpychając go od siebie jeszcze bardziej, dzięki czemu będę mogła odzyskać zdrowy rozsądek.
- Po prostu zawieź mnie do domu, okej ? - spytałam chcąc jak najszybciej zmienić temat.
Postanowiłam zignorować jego propozycję i zachowywać się jakby nigdy nic.
Tak będzie najlepiej.
- Wsiadaj. - Powiedział.
Posłusznie wsiadłam do samochodu i czekałam aż Harry również zajmie miejsce.
Gdy to zrobił, odpalił samochód i odjechał.
Biedny samochód.
Silnik był strasznie głośny.
Nie mogę się doczekać efektu po skończonej pracy nad nim.
Atmosfera w samochodzie była jak dla mnie zbyt gęsta od napięcia. Mimo że samochód miał rozłożony dach a w moją twarz uderzały podmuchy wiatru,  było mi duszno.
A do tego ta cholerna cisza.
Po około dziesięciu minutach byliśmy pod domem Harry'ego.
Próbowałam otworzyć drzwi ale nie mogłam.
Westchnęłam i wyskoczyłam z samochodu nie otwierając drzwi.
Zauważyłam że Harry patrzy na mnie delikatnie się uśmiechając.
Gdy nasze spojrzenia się spotkały odwrócił wzrok i otworzył bagażnik. Wyjął moje zakupy i zamknął bagażnik.
Chciałam od niego zabrać zakupy ale odmówił i zaniósł je pod same drzwi mojego domu.
- To widzimy się u mnie o 20:00 tak ?
- Jasne, Dzięki !
Harry tylko uśmiechnął się, puścił mi oczko i odszedł.
Wzięłam zakupy i otwierając drzwi łokciem weszłam do domu.
Zamknęłam drzwi kopniakiem i zaniosłam zakupy do kuchni gdzie siedziała babcia.
- Co tak długo ? - Spytała zabierając się za rozpakowywanie.
Może tak dziękuję? Albo chociaż pocałuj mnie w dupe ? Będę przynajmniej wiedzieć na czym stoję.
- Autobus mi uciekł.
Babcia tylko zmarszczyła brwi ale nie skomentowała tego.
I dobrze.
Wzięłam butelkę wody i poszłam do góry do swojego pokoju.
Była 17 wiec mam jeszcze trochę czasu do spotkania z Harrym.
Przebrałam się w czarne leginsy i białą, odrobinę za dużą koszulkę z nadrukiem. Włosy spięłam w wysokiego koczka.
Położyłam się na łóżku biorąc na kolana laptopa.
Włączyłam go i zalogowałam się na facebook'u i innych portalach społecznościowych.


*

Gdy spojrzałam na zegarek była godzina 19:54.
Choleracholeracholera.
W ekspresowym tempie wyłączyłam laptopa i wstałam z łóżka. Pobiegłam do łazienki i gdy spojrzałam w lustro przeraziłam się.
Harry mnie wyśmieje.
Zero makijażu , rozczochrane włosy , za duża koszulka...
Z resztą to tylko film, prawda ? Czym ja się przejmuję ?
Swoim ohydnym wyglądem.
Wyszłam z łazienki i biorąc telefon oraz dzisiaj wypożyczony film wyszłam z pokoju.
- Idę do Suz ! - Krzyknęłam zakładając moje vansy.
Wyszłam z domu i kilka minut później stałam już pod drzwiami Harry'ego.
Przełknęłam ślinę i zapukałam do drzwi.
Po chwili drzwi otworzyła Annie - mama Harry'ego
- Dobry wieczór. Jest Harry ?
- U siebie. - Powiedziała obojętnie kobieta - Harry! - Krzyknęła. - Kolejna dziwka!
Zaksztusiłam sie własną śliną
Hola hola... dziwka?!
Po chwili pojawił się Harry marszcząc brwi.
- Co ci mówiłam o tych wszystkich dziewczynach ? Wiesz że możesz się czymś zarazić?
- Mamo...
- dobrze dobrze ale postarajcie sie nie hałasować. Boli mnie głowa.
- Po prostu się kurwa zamknij. - Warknął Harry.
Wstrzymałam oddech i odwróciłam się aby jak najszybciej stąd wyjść ale uścisk na ramieniu mi to uniemożliwił.
Spojrzałam na Harry'ego, który spiorunował matkę wzrokiem i pociągnął mnie w kierunku schodów.
Zaprowadził mnie do swojego pokoju.
Albo i nie ?
Pokój całkowicie się zmienił.
Ściany były prawie całe w kolorowym graffiti.  Na środku stało duże łóżko i mała szafka z lampką obok niego, małe biurko obok okna i szafa z lustrem.
Kiedyś pokój był niebieski tak jak mój, meble były jasne i było tu pełno zdjęć małego Harry'ego z mamą i jego ojcem.
- Gdzie będziemy oglądać ?
- Na laptopie. - Powiedział biorąc laptopa z biurka. Położył się na łóżku i włączył laptopa.
Nadal stałam w tym samym miejscu nie wiedząc co ze sobą zrobić.
Harry spojrzał na mnie unosząc jedną brew.
- Co tak stoisz ? Chodź. Nie gryzę. - Powiedział klepiąc miejsce obok siebie - Na razie. - Puścił mi oczko a ja przewróciłam oczami.
Nieśmiało podeszłam do łóżka i jeszcze bardziej nieśmiało położyłam się obok niego.
Naciągnęłam bluzkę nie chcąc by było mi widać jakikolwiek kawałek mojego ciała.
- Który chcesz najpierw obejrzeć, mój czy twój ? - Spytał spoglądając na mnie.
Byłam z Harrym na jednym łóżku. Ta sytuacja sprawiła że się zarumieniłam
- Powiesz mi jaki film wypożyczyłeś ?
Harry uśmiechnął się.
- "Amerykańskie ciacho ".
Nie znam tego filmu. Nawet o nim nie słyszałam.
- W takim razie mój. - Powiedziałam wzruszając ramionami.
Harry otworzył pudełko i włożył film. Po chwili włączył go i na ekranie pojawiły się tak dobrze znane mi napisy i muzyka. Uśmiechnęłam się podekscytowana.
Film opowiada o nastoletniej Baby, która wyjeżdża wraz z rodziną na wakacje do letniego ośrodka wypoczynkowego. Pewnego wieczoru poznaje tancerza Johnny'ego, uzdolnionego i przystojnego instruktora tańca. W obliczu niedyspozycji jego tancerki Penny, która zaszła w ciążę dziewczyna ma ją zastąpić. Baby przechodzi intensywny kurs tańca i zastępuje ją na pokazie mambo w hotelu. Wkrótce Baby i Johnny zakochują się w sobie.
Gdy pojawia się scena miłosna czuję jak moje policzki robią się czerwone jak poduszka na której leżę.
Co jest kurde ? Nigdy wcześniej nie byłam tak zawstydzona oglądając tą scenę.
Ich związek nie był jednak zaakceptowany przez ojca dziewczyny, który podejrzewa chłopaka o nieślubne ojcostwo. W ostatni dzień pobytu w ośrodku ojciec przypadkowo dowiaduje się, że Johnny jest niewinny. Zakochana para udowadnia swoją miłość w pamiętnym i pasjonującym finalnym tańcu.
 I've had the time of my life No I never felt this way before Yes I swear it's the truth And I owe it all to you...- Zaśpiewałam cicho. Była to moja ulubiona piosenka.
Harry spojrzał na mnie a ja odchrząknęłam i zakryłam włosami czerwone policzki.
- Nareszcie ! - Powiedział przecierając rękami swoją twarz.
Nagle na mój brzuch wskoczył szary kot patrząc na mnie swoimi przenikliwymi, żółtymi oczami.
- Ojeej - Wyleciało mi z ust. - Uwielbiam koty !
Pogłaskałam kotkę za uchem na co zamruczała i jeszcze bardziej przysunęła główkę do mojej dłoni - Nie wiedziałam że masz kota. - Powiedziałam do Harry'ego głaszcząc puchaty brzuszek kotki.
- Taa... Znalazłem ją ledwie żyjącą na ulicy. Była brudna, głodna i zmarznięta. Przygarnąłem ją do siebie. Mi zaufała ale nikomu więcej nie pozwala się dotykać.
Spojrzałam jak kotka tuli się do mojego brzucha. Nie daje się dotykać? Wygląda na bardzo towarzyską.
- Jestem chyba wyjątkowa. - Zachichotałam patrząc Harry'emu w oczy ale zaraz znowu zwróciłam uwagę na kotkę.
- Wyjątkowa. - Powiedział cicho ale i tak usłyszałam.
Postanowiłam tego w żaden sposób nie komentować. No bo niby co mam powiedzieć?
Byłam zdolna tylko do zarumienienia się.
- Jak ma na imię ?
- Dusty.
- Jest cudowna. Wezmę ci ją - Zażartowałam tuląc kotkę do piersi jakby była jakimś cennym skarbem. - Prawda Dusty ? Jesteś już moja...
Kotka zamiałczała i dotknęła łapką moją brodę. Zachichotałam.
Jaka ona jest słodka!
- Okej teraz twój film. - Powiedziałam zmieniając temat.
- Obejrzałem cały twój film, więc ty też musisz obejrzeć cały mój, taka była umowa, pamiętasz? -Spytał uśmiechając się zadziornie.
- Tak, tak. Włącz go już .
Harry zachichotał cicho i położył się wygodnie na łóżku włączając film.
Westchnął i położył ręce pod głowę całkowicie się relaksując.
Ja też spróbowałam wziąć z niego przykład i się zrelaksować.
Było to jednak niemożliwe gdy w tym filmie było pełno scen erotycznych.
Udawałam że się tym nie przejmuje ale tak naprawdę moje  serce biło niemożliwie szybko a policzki paliły się żywym ogniem.
Czemu on do cholery włączy ten film ?
Już wole tych superbohaterów a nawet horror.
Kilka razy przyłapałam Harry'ego jak patrzył na mnie przegryzając dolną wargę.
Nie przegryzaj tak tej cholernej wargi !
Strasznie mnie to rozpraszało.
Gdy film się skończył odetchnęłam głęboko tak jakbym po kilku minutach wynurzyła się spod wody.
Nawet nie wiedziałam że wstrzymywałam oddech.
- I jak, podobał ci się film ? - Zapytał wesoło Harry.
- Nie - Odpowiedziałam szczerze.
- Oj nie bądź taką wielką cnotką. Podnieciłaś się ?
Spojrzałam na niego dziwnie.
- Nie? Oczywiście, że nie ! to było obrzydliwe.
Zmarszczyłam z niesmakiem nos.
Harry zachichotał.
- Jestem pewien, że by ci sie spodobało. - Wymruczał blisko mojego ucha.
Wstałam z łóżka jak oparzona
- umm... powinnam już iść. Jest późno. - Powiedziałam patrząc wszędzie byle nie na Harry'ego.
- Odprowadzę cię.
Świetnie.
- Mieszkam obok. Poradzę sobie.
- Odprowadzę - powiedział cicho.
Wstał z łóżka i razem wyszliśmy z pokoju.
- Dobranoc. - Powiedziałam siedzącej w kuchni Annie.
Nie odpowiedziała.
Uśmiechnęłam się smutno i wyszłam na zewnątrz. Harry zamknął drzwi i dogonił mnie.
- Powinniśmy częściej oglądać filmy. - Powiedział uśmiechając się zadziornie.
- Zapomnij. Nigdy więcej nie obejrzę z tobą filmu. - Zażartowałam.
- To kiedy zaczynamy naprawiać moją dziecinkę ? - Zmienił temat.
Zatrzymałam się nagle. W głowie zapaliła mi się czerwona lampka przypominając sobie jego głupią propozycję.
- Harry ja...
- Nie martw się. Będę trzymać ręce przy sobie. - Powiedział za co byłam mu wdzięczna.
- Możemy zacząć kiedy tylko będziesz chciał. - Powiedziałam z uśmiechem.
Harry również się uśmiechnął ukazując delikatnie jeden dołeczek.
- Jutro jedziemy na plażę. Bądź gotowa o 12:00 . Pojedziemy razem. - Powiedział.
Otworzyłam usta aby zaprzeczyć ale Harry posłał mi groźne spojrzenie powodując, że się zamknęłam.
- Dobranoc. - Powiedział cicho.
- Dobranoc. - Odpowiedziałam ale żadne z nas się nie ruszyło. 











__________________________________



Okej rozdział 3 jest. Trochę inny ale jest.
Rozdział jest beznadziejny.
W ogóle moim zdaniem zawaliłam sprawę i akcja za szybko się rozwija.
No ale cóż...
Mam nadzieję, że chociaż wam się podoba.
Dziękuję za wszystkie komentarze i z niecierpliwością czekam na kolejne ;)






3 komentarze:

  1. Rozdział jest boski!
    Harold i te jego filmy xD
    A ta matka jest...jest...jest...jedyna w swoim rodzaju ? :)
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział mi się bardzo podoba, z niecierpliwością czekam na next. Miłego pisani♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejoo :)

    Przepraszam, że nie byłam pomocna z 3. rozdziałem... ale czytając go teraz zauważyłam, że chyba nawet podczas mojego nadrabiania musiało go nie być, ale byłam tak zaabsorbowana, że nawet nie zwróciłam uwagi, że z drugiego od razu przeskoczyłam do czwartego :(

    Co do tego rozdziału... Mam mieszane uczucia, ale już tłumaczę, dlaczego :)
    W pierwszym odruchu z niecierpliwością śledzę walkę na domysły Hazzy i Roni, co chwilę śmiejąc się ze speszenia Ver.
    Później radość z takiego pośpiechu Roni, szykującej się na spotkanie z Harrym i jej zabieganie, mimo że on mieszka naprzeciwko!
    Potem lekki szok i smutek z reakcji Ann na Roni... Tu mi było naprawdę głupio, że kobieta jej nie poznała i tak ją potraktowała :(
    Następnie melancholia spowodowana napływem wspomnień u Roni. Jest w pokoju przyjaciela pierwszy raz od przeprowadzki i po dzieciństwie zostały jej już tylko wspomnienia.
    Oh.. Harry... Teraz dezaprobata skierowana do ciebie! Jak można powiedzieć "nareszcie" po Dirty Dancing?! Chyba ktoś tu dawno nie oberwał w łeb!
    Do tego dorzucam głośny teatralny facepalm za Amerykańskie Ciacho. To było prymitywne, celowe, wybrane z pełną premedytacją mającą na celu totalne skompromitowane naszej małej Roni! Ale nie ukrywam, że się przy tym uśmiałam :D Do tego bezpośredniość i nieprzebieranie w słowach :D
    No i oczywiście nadzieja na jakieś konkrety na plaży

    Tak więc mieszane uczucia, bo brak było jednego dominującego! Czekam z ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń